Przebudzenie mocy

DSC_2193

Wiele lat temu sprezentowałem mojemu bratu z okazji gwiazdki kontynuację Gwiezdnych Wojen w postaci książkowej trylogii autorstwa Timothego Zahna. Jakiś czas później próbowałem ją przeczytać, ale nie udało mi się to. Nie podobało mi się, że śledzę dalsze losy bohaterów gwiezdnej sagi. Uważałem, że nie powinni być znowu głównymi postaciami, tylko przejść na drugi plan. Luke Skywalker mógłby spróbować reaktywować Zakon Jedi i w tym celu przemierzać galaktykę w poszukiwaniu istot obdarzonych Mocą. Głównym bohaterem mógłby stać się jakiś taki młody adept jasnej strony Mocy.

„Przebudzenie Mocy” stosuje takie właśnie rozwiązanie (nie ma wyjścia, bo Luke, Leia i Han nie mogą być wiecznie młodzi) i to mi się podoba. Jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że najnowszy film nie jest kontynuacją, ale reaktywacją. Mam nadzieję, że następna część będzie nieprzewidywalna i świeża – może nieco mroczniejsza.

Nowe Gwiezdne Wojny bardzo mi się podobają, ale nowy Star Trek był lepszy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s